Tak zranione twe serce wciąż do przodu gna wiatr
przez nieboskłon, gubiąc skrzące iskry żaru.
Twe oczy co straciły miłości blask,
przeczesują ciemność, by znów odnaleźć w niej powód.

Oh, tak! Oh, nie!

Tak wyznałeś mi swój strach w zaufaniu.
Tej nocy, gdy objąłeś mnie, popłynęły łzy.
Zabrakło nam wtedy sensownych słów.
Miłość tak zdobywana jest przemocą, w tym świecie pełnym wad.
W swym „geniuszu” wypróbujmy ostatnią z dróg.

Ah! Przeszłość niech odejdzie w cień!
Ah! Chcę odnaleźć cel!

Z twojej twarzy znika ślad dawnych ran, zapomnienia, braku litości.
A nasze dni, one mijają, gdy wieczność o nas śni.
Dla nas czas stanowi tylko sztuczną grę, która nie znaczy nic.
W swym szaleństwie zapomnijmy, że warto żyć.

Ah! Przeszłość nie obchodzi mnie!
Ah! Chcę odnaleźć cel!

Ah! Przeznaczenie, prowadź mnie!
Ah! Chcę odnaleźć cel!

Ah! Przeszłość nie obchodzi mnie!
Ah! Chcę odnaleźć cel!

Ah! Chcę odnaleźć powód!
Ah! Chcę odnaleźć cel!