NAGA BIEL CISZY*
W miejscu ciszy ze słów zrodzeni,
nagie kształty pustej białej przestrzeni.
Przynoszące lęk, lecz niewidziane.
Wciąż wielbione, choć niepoznane.
Świątynie sakralne dla bezbożnych serc.
W krystalicznych umysłach „niespętana” chęć.

Niewidoczni jak szare cienie bez końca błądzimy,
nie szerząc nigdy kłamstw, na cuda nie liczymy.
Bezcelowi na wieczność, choć w pełni sił
ośmielamy się mówić, ośmielamy się żyć.

Niechciani przez naszego stwórcę wciąż podążamy
ścieżką zwaną Jutrem usłaną iluzjami.
Uciążliwe usta krwawią od wiecznie ciemnej mowy,
więc od ich Bieli Ciszy dzielą nas eony.
Poprzez wieki w smutku chodzimy zaślepieni,
nigdy nie szukając zemsty; nawet niezagniewani o
brak naszych imion, oczu naszych brak.

Wypełniony niemym krzykiem jest koniec naszych żyć.
Pod imitacją nieba przyszło nam wiecznie tkwić.
NAKED WHITENESS OF SILENCE**
Born from words in silent place,
naked shapes of empty white space.
Never seen but always feared.
Never known but still revered.
Sacred temples of unholy hearts.
“Unchained” will in crystal minds.

Unseen as gray ghosts around we wander,
never telling lies, never looking for wonders.
Eternally pointless yet never weak
we dare to live, we dare to speak.

So unwanted by our creator we fallow
the illusive path that we call Tomorrow.
Disruptive mouth bleeds from dark endless speech,
so their Whiteness of Silence we’re unable to reach.
Through ages in sadness we walk completely blind,
never seeking for vengeance; not even to remind
our luck of names, our luck of eyes.

We only die with voiceless cry.
We always live beneath fake sky.


* wiersz zaczęrpnięty z powieści "Przeznaczenie nie istnieje"
** poem taken from a novel "Fate does not exist"