Czarne okno
Niezapowiedzianym zdaniem odpychasz moją twarz od powierzchni czarnego okna.
Nie wiedząc, dlaczego tak czynię, odsuwam się dalej, wciąż dalej i nie chcę zacząć od nowa.
Kwadrat światła nie dociera już do mnie tak jak niegdyś, gdy słońce znało mój adres.
Chciałbym odwrócić się i pobiec, lecz wiem, że za mną jest tylko ściana, ściana i ściana.
Więc stoję i patrzę, nie widząc wiele z tej nowej odległości.
I zaczynam myśleć sobie, że za oknem ludzie są prostsi.
Nie mają problemów, nie mają zmartwień, nie mają uczuć i marzeń.
Tylko ja je mam, tak sobie powtarzam, tylko ja je mam, bo jestem sam.

Przypominam sobie, że kiedyś miałem drzwi, które mogłem otworzyć na świat i wszystko poza nim.
Teraz nie mogę ich znaleźć, chyba pokryłem je tapetą, zamurowałem lub obróciłem w szary dym.
Szkoda, bo były ładne, czerwone z małymi błękitnymi szybkami.
Najwidoczniej miałem dość, więc pozbyłem się ich własnymi dłońmi.
Teraz mam tylko czarne okno, choć na czarne wcale nie wygląda.
A tak mu źle z oczu patrzy, tak czarno i ponuro na mnie spogląda.

Pieprzyć okno, pieprzyć ciebie, drzwi i mnie.
Ściana może i stoi, być może ja tu nadal tkwię.
Najwidoczniej tak mi wygodnie, tak mi lepiej, przynajmniej na razie.
Pewnego dnia wybiję dziurę na nowe drzwi i ładniejsze okno wstawię.
A teraz siedź tam, dokąd dotrzeć nie mogę z miejsca, z którego teraz patrzę.
I nie przechodź przed moim oknem, aż pamięć o tobie całkowicie się zatrze.

Drzwi nie mam, za to mam czarne okno, cztery ściany, sufit i podłogę.
Mam mnie, mam obok mnie z lewej i z prawej, przede mną, za mną, pode mną i nade mną.
Mam cień na ścianie, świat za szybą, światło w pokoju, dotyk, wzrok, smak, węch i słuch.
Mam plany i zamiary, mam wszystko, czego mi potrzeba.
Tylko ciebie nie ma i dla ciebie nie ma mnie.
I chuj, pozamiatane.

Pieprzyć ciebie, pieprzyć mnie.
Black Window (translation)
With the unannounced sentence you push my face away from the black window surface.
Not knowing why I’m doing so, I move further and further away, not willing to begin anew.
The square of light is not reaching me as it used to do, when the Sun knew my address.
I would like to turn around and run, but I know, that behind me is only wall, wall and wall.
So I stand and I watch, not seeing much from the new distance.
And I start to think that people behind the window are simpler.
They don’t have problems, worries, feelings and dreams.
Only I have those, I say to myself, I have those because I’m alone.

I recall having a door that I could open on the world and everything that was beyond it.
Now I can’t find them, maybe I covered them with wallpaper, walled them up or turned them into gray smoke.
It’s a pity, because they were pretty, red with small blue windows.
Apparently I had enough, so I got rid of them with my own hands.
Now I only have the black window, and yet somehow it doesn’t look black.
It looks badly from its eyes though, the look it gives me is gloomy and dark.

Fuck the window, fuck you, the door and fuck me.
The wall may be standing, maybe I'm still stuck here.
Apparently I’m comfortable this way, it feels better, at least for now.
One day I will break a hole for a new door and build in a prettier window.
Now sit, where I cannot reach you from the place I am now watching.
And don’t walk by my window, until the memory of you will fully fade.

I don’t have a door, but I have the black window, four walls, the ceiling and a the floor.
I have me, I have next to me on the left and right, in front of me, behind me, under me and above me.
I have shadow on the wall, world behind the glass, light in the room, touch, sight, taste, scent and hearing.
I have plans and intentions, I have everything I need.
But there is no you and for you there is no me.
Fuck it, period.

Fuck you, fuck me.